piątek, 11 maja 2012

Rozdział 1

Obudziłam się przerażona własnym snaem. Właściwie nie pamiętam nawet co to było, ale miałam jakieś dziwne deja vu. Przeczucie kazało mi zejść na dół. Powoli wysunęłam się spod kołdry i podeszłam do lampki na biurku. Nie zapaliła się. Spróbowałam jeszcze raz i jeszcze raz, i kolejny. Nic.
-Pewnie wywaliło korki- powiedziałam sama do siebie.
Sięgnęłam pod poduszkę po telefon i oświetliłam nim sobie drogę. otworzyłam drzwi i ostrożnie ruszyłam w stronę schodów. W tym momencie na dole ktoś włączył telewizor. Byłam pewna, że to odzice wrócili z Egiptu.
Uradowana zbiegłam po schodach o mało sie nie zabiając, ale w domu poza mną nikogo nie było. Zaczęło mnie zastanawiać jakim cudem telewizor sam się włączył. Nagle wszystkie urządzęnia w domu tzn. pralka, suszarka, mikrofalówka, radio itp. zaczęły huczeć.Pisnęłam i wszystko ucichło. Zrobiłam krok do przodu i światło zapaliło się. Kolejny krok i się zgasiło.
Obudziłam się z wrzaskiem. Usiadłam na łóżku, po czym wyskoczyłam prosto do lampki. Zadziałała. Więc to wszystko był sen. Na szczęście, albo i nie, bo to już 4 taki sam w tym tygodniu. Za każdym razem budzę się, schodzę na dół wszystko się włącza, a potem budzę się na prawdę i biegnę do lampki. To mnie zaczynało przerażać... Spjrzałam na zegarek, 06:23. Słońce już wschodziło. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w KLIK , a moje prawie do pasa już, blond loki lekko przejechałm palcami. Zbiegłam na dół i od razu zostałam staranowana przez swojego psa- doga o imieniu Buffy. Wyszłam z nią na szybki spacer, w pośpiechu zjadłam jabłko, chwyciłam torbę i wyszłam do szkoły. Lekcje minęły mi dość szybko, jak zawsze w piątek. Dzisiaj mieli wrócić rodzice. Kiedy pod domem zobaczyłam ich samochód, pędem wleciałam przez przedpokój i kuchnię, do salonu i stanęłam. Nie sama z siebie. Po prostu nie mogłam się ruszyć, ale ważniejsze jest to co tam zobaczyłam. Moi rodzice nie żyli....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz